Das Portal
zur katholischen Geisteswelt


Zum
Inhalts-
verzeichnis
Zum
biographischen Bereich

Impressum

Das katholische Informationsportal kath-info
dient der theologischen Aufklärung
und bietet Ihnen Beiträge zu Themen der katholischen Welt.

Die Beiträge unterliegen in der Regel dem Urheberrecht.

Zum Autorenverzeichnis

Sie befinden sich im englisch- und polnischsprachigen Bereich

Die neuesten Beiträge finden Sie jeweils auf der Startseite

Datenschutzerklärung

Zum philosophischen Bereich
Zum
liturgischen Bereich

Links

Englisch

Abuse
Illusion?
Jesus Christ
Love
Love & Illusion
Morality
Walker

Ks. Engelbert Recktenwald

Dobro i zło.

O niemożliwości ich naturalistycznego wyjaśnienia

,,Jak dobry Bóg może dopuszczać tak wiele cierpienia?” Tak brzmi argument wielu ateistów. Pytając w ten sposób, poddają oni Boga osądowi moralnemu. Sąd ten, zawarty w pytaniu retorycznym, brzmi: ,,Bóg, który dopuszcza tak wiele cierpienia, nie może być dobry.” Przy tym zakładają oni koniecznie skalę wartości tak ogólną i absolutną, iż odnoszącą się do samego Boga. Chociażby Dawkins nie wstydzi się szczegółowo charakteryzować moralnie, oceniać i potępiać żydowskiego oraz chrześcijańskiego Boga.

W tym przypadku zakłada się pojęcie ,,dobry”, które pojmuje ,,dobry” jako właściwość obiektu, na podstawie którego podjęty zostaje moralny osąd tegoż obiektu. Istota, która zadaje ból lub znajduje przyjemność w cierpieniu innych, uważana jest za złą, a jej czyny i usposobienie są moralnie naganne. Przy tym nie gra żadnej roli, czy istotą tą jest człowiek, anioł, kosmita, czy też Bóg. Nie jest tu także istotne, w jakiej epoce ma to miejsce. ,,Tak, jak zawsze osądzał”, brzmi we ,,Władcy pierścieni” Tolkiena odpowiedź Aragorna na pytanie Eomera, jak powinien wyrokować człowiek, co powinien on czynić w takich czasach. Jest tak dlatego, gdyż: ,,Dobro i zło nie zmieniły się w najnowszych czasach; nie są one dwojakie u elfów i karłów z jednej strony oraz u ludzi z drugiej. Człowiek musi potrafić je rozróżniać zarówno w złotym lesie, jak i we własnym domu.” (,,Władca pierścieni” III, 2). Innymi słowy: Jeśli istnieją ,,dobro” i ,,zło”, obowiązują one w każdym czasie i we wszystkich możliwych światach. Lub słowami Kanta: rozum praktyczny jest dla wszystkich możliwych istot rozumnych jeden i ten sam. Tę podstawową prawdę przyjmują także ateiści, którzy stawiają pytanie teodycei. Ci sami ateiści nie zauważają jednak sprzeczności, w którą popadają, podczas gdy jednocześnie negują taką skalę wartości i usuwają ze świata ,,dobro” oraz ,,zło” poprzez wyjaśnienie naturalistyczne. Szeroko rozpowszechnione jest dzisiaj ewolucjonistyczne wyjaśnienie: moralność, sumienie, wyobrażenia ,,dobra” i ,,zła” – cały ten kompleks jest produktem ewolucji. Sumienie jest według tego poglądu sztuczką natury, aby zabezpieczyć przydatne do przeżycia działanie poprzez otoczenie go aureolą moralnego dobra. Dzięki tej aureoli zachowanie altruistyczne, służące przetrwaniu gatunku, może przeforsować zachowanie egoistyczne, które ma na uwadze jedynie indywidualną korzyść.

Jeśli moralność będzie rozpatrywana jako produkt ewolucji, zaś ,,dobro” i ,,zło” będą definiowane zaledwie poprzez funkcję w mechanizmie ewolucji, tracą one swój sens poza ewolucją. Nie mogą one być już zastosowane do Boga, ponieważ zostały jako moralne właściwości usunięte. Fakt, iż mimo tego naturaliści wydają o Bogu moralne sądy, wskazuje na rzadko uświadomioną, lecz tym bardziej nie potrzebującą wyjaśnienia, obiektywność wartości moralnych, której nie mogą uniknąć także naturaliści.

Wyjaśnienie naturalistyczne w istocie sprzeciwia się naszej codziennej intuicji moralnej. Jeżeli mówimy o pojedynczym człowieku, że postępuje moralnie nagannie, gdyż np. dręczy on dziecko, nie myślimy o korzyści tego działania dla przeżycia gatunku ludzkiego, lecz pojmujemy wartość lub bezwartościowość samego czynu.

Mamy tu spostrzeżenie o decydującym znaczeniu: Nawet, jeśli mylimy się w ocenie konkretnego przypadku, więc kiedy czyn, który uważamy za dobry, w rzeczywistości wcale taki nie jest: to, co myślimy, kiedy mówimy ,,dobry”, jest czymś innym niż to, co jako znaczenie proponuje wyjaśnienie naturalistyczne. Kiedy okrutne znęcanie się nad dziećmi nazywamy ,,ohydnym”, nie mamy na myśli: takie zachowanie stoi w sprzeczności z interesem przeżycia gatunku ludzkiego, lecz kwalifikujemy je wyłącznie w związku z dzieckiem, któremu dzieje się krzywda. Jedynie poprzez rozważenie czynności staje się nam jasne, że świadome dręczenie dzieci jest złe. Refleksja nad znaczeniem w procesie ewolucji nie wnosi niczego do pogłębienia rozumienia tego faktu. Przeciwnie, jeśli przestępca próbowałby usprawiedliwiać znęcanie się nad dziećmi wskazywaniem na jego korzyść dla przetrwania ludzkości, np. w ramach badań naukowych, odrzucilibyśmy to z oburzeniem. Jasno poznajemy, iż moralna jakość tego przestępstwa jest niezależna od jego roli w ewolucji. To, co w moralnym orzeczeniu mamy na myśli jako dobre, nie jest więc tą zdobyczą ewolucji, którą niektórzy ewolucjoniści przypisują mu jako jego znaczenie. Kiedy mówimy: ,,Jest dobrze dbać o przeżycie ludzkości”, nie chodzi nam o tautologię: ,,Jest z korzyścią dla przetrwania naszego gatunku troszczyć się o jego przeżycie.” To, co myślimy, to raczej: Powinniśmy dbać o przetrwanie ludzkości. Chociażby spojrzenie na ,,Boga urojonego” Dawkins’a może nas przekonać, iż jego autor nigdy nie bierze pod uwagę fenomenu powinności. Jego ewolucyjne pochodzenie moralności zawsze jest jedynie jakoby altruistycznym wyjaśnieniem faktycznego zachowania. Nigdy nie odpowiada on jednak na pytanie, dlaczego powinniśmy postępować altruistycznie, ponieważ nigdy go nie stawia. Moralne zachowanie człowieka w jego koncepcji nie jest niczym innym niż analogiczne do moralności postępowanie, które znajdujemy wśród zwierząt. Wszelka autentyczna powinność moralna jest tu wyeliminowana.

Jest ona usunięta z wyjaśnień, które przedstawia, lecz nie z jego myślenia. W związku z dysfunkcjami jako produktami ubocznymi ewolucji, do których zalicza on u człowieka dążenie do adopcji dziecka, pisze: ,,Muszę jednak natychmiast dodać, iż pojęcia ‘dysfunkcji’ używam tu jedynie w ściśle darwinistycznym sensie. Nie zawiera on w żaden sposób obniżenia wartości.” (,,Bóg urojony”, s. 306). Jaki rodzaj obniżonej wartości ma on na myśli? A więc istnieje jednak pewna skala wartości nie do wyjaśnienia przez darwinistyczną ewolucję? Chce on tutaj zapewne powiedzieć: Ludzka skłonność do adopcji jest wprawdzie dysfunkcją ewolucji, lecz pomimo tego nie powinniśmy jej powstrzymywać. Wykiwała go tu jego własna, podświadoma wiedza o moralnej powinności, która zwraca się przeciwko jego teorii powstania moralnej świadomości.

Upór, z jakim obowiązek trzyma się naszego myślenia, prowadzi do fiaska każdej próby rozwiązania starego problemu bytu i powinności w naturalistyczny sposób na korzyść pojęcia bytu. Uporczywość ta wprawdzie jako goły fakt nie jest jeszcze żadnym wiążącym argumentem. Jest ona nim jednak jako wskaźnik pewnej nieutracalnej świadomości. Także scholastycy znali je i nazwali ,,synderesis”, czyli wrodzonym kierowaniem się sumieniem, pierwotną wiedzą o dobrym , które być powinno oraz złym, którego nie powinno być.

Pierwotna, towarzysząca nam nieustannie w życiu codziennym moralna wiedza pyta: Powinienem czynić dobrze, czy źle? Powinienem dbać o pomyślność bliźnich, czy też wolno mi ich bezwzględnie wykorzystywać? Bez zastanowienia używamy tego pojęcia również w naszym myśleniu o Bogu: Czy Bóg może być sadystyczny? Czy powinien On działać sprawiedliwie?

Niezależnie, jaka będzie odpowiedź, już tylko to, co pomyślane jest z powinnością, jest czymś innym niż to, co na tym miejscu stawia każde wyjaśnienie naturalistyczne. Dla ewolucjonistów moralność jest produktem ewolucji, dla Nietzsche’go wynalazkiem słabych w ochronie przed silnymi, dla innych natomiast produktem wychowania lub konwencją społeczną. We wszystkich tych przypadkach powinność jest wyeliminowana: ,,Czy działanie to jest przydatne do przetrwania, czy nie?”, brzmi pytanie tego, który stawia w miejsce usuniętego wyjaśnienie ewolucjonistyczne. Jednakże oczywistym jest, iż pytanie to ma inny sens niż pierwotny o powinności działania. To samo dotyczy wariantu Nietzsche’go: ,,Czy to postepowanie uchroni mnie przed silniejszym?” jest pytaniem innym niż: ,,Czy powinienem to uczynić?” Mogę także zapytać sensowniej: ,,Czy powinienem się chronić przed silniejszym?” W teorii Nietzsche’go równoważnie przetłumaczone zostałoby ono pytaniem: ,,Czy ochroni mnie przed silniejszym, jeśli będę się przed silniejszym chronił?” Nie można odpowiedzieć na nie przecząco bez popadnięcia w sprzeczność. Przeciwnie, na pytanie ,,Czy powinienem się chronić przed silniejszym?” można udzielić wielu i to całkiem zróżnicowanych odpowiedzi, np. Tak, ale tylko wtedy, gdy nie popełnię przez to żadnej niesprawiedliwości lub nie wyrządzę większej szkody, itd. Chodzi tutaj nie o prawidłowość odpowiedzi, lecz o ich sensowność. Dlatego są one rozumne, gdyż pytanie ma inne znaczenie niż jego naturalistyczny zamiennik. Innymi słowy: Tłumaczenie naturalistyczne nie wyjaśnia zjawiska, lecz zastępuje je przez inne.

Dla Charles Taylor niemożliwość zastąpienia wypowiedzi moralnych przez ich naturalistyczny równoważnik jest najsilniejszym argumentem przeciw naturalizmowi. Ta językowa niemożność jest jednak zaledwie konsekwencją różnorodności tego, co w fałszywej konkluzji naturalistycznej jest ze sobą nawzajem identyfikowane. Różnica ta jest dla nas w życiu codziennym zawsze oczywista w podświadomości moralnej, i nie mogą się od niej uwolnić nawet tak radykalni darwiniści jak Dawkins. Rozważanie filozoficzne podnosi tę pewność do poziomu świadomości. Jeśli więc platońska koncepcja filozofii jako poznawania poprzez przypominanie ma jakiekolwiek zastosowanie, to właśnie w tym przypadku.


Recktenwald: Miłość – Prawda, czy jedynie pozór?

Polnisch

Dobro i zło
Miłość / Liebe
Miłość Boża / Liebe
Moralność / Moral
Tolerancji

Zu den neuesten Beiträgen